Mentzen nie odda immunitetu. Ostry atak na biurokrację po racy
Sławomir Mentzen może stracić immunitet. „Jak wam tyle czasu zajmuje przekazanie korespondencji, to ja się nie dziwię, że Ziobro wam uciekł do USA”
Wniosek o uchylenie immunitetu dla posła Sławomira Mentzena wpłynął do Sejmu. Polityk Konfederacji, znany z ciętych ripost i libertariańskich poglądów, zareagował sarkastycznie. „Jak wam tyle czasu zajmuje przekazanie korespondencji, to ja się nie dziwię, że Ziobro wam uciekł do USA” – skomentował, od razu nadając sprawie polityczny wymiar. Kontekstem jest incydent sprzed sześciu miesięcy: odpalenie racy na Marszu Niepodległości. Cała sytuacja wywołała już wcześniej komentarze, w tym ze strony posła Krzysztofa Bosaka w programie „Gość Wydarzeń”. Marsz Niepodległości, coroczne wydarzenie w Warszawie, często budzi kontrowersje, a kwestia używania pirotechniki jest jednym z powracających punktów spornych.
Sławomir Mentzen nie zamierza zrzekać się immunitetu w sprawie odpalenia racy
Sławomir Mentzen nie zamierza zrzekać się immunitetu w sprawie odpalenia racy. Jego stanowisko jest jednoznaczne. Poseł wykorzystuje całą sytuację do krytyki systemu i obrony swoich przekonań. Parlamentarny immunitet w Polsce to ochrona posłów przed pociągnięciem do odpowiedzialności karnej lub aresztowaniem bez zgody Sejmu. Ma on zapewnić swobodę sprawowania mandatu, minimalizując ryzyko politycznych nacisków. Jednocześnie, często staje się obiektem politycznej debaty i narzędziem w sporach publicznych, gdy posłowie decydują o jego uchyleniu lub zachowaniu, niosąc za sobą znaczące konsekwencje dla wizerunku publicznego i dalszych działań prawnych.
Mentzen jasno wyraża przekonanie o powolności polskiego państwa. Określa je jako „powolne i dziadowskie”. Polityk szczegółowo opisał chronologię wydarzeń, by podkreślić absurdy biurokracji. Raca została odpalona 11 listopada 2025 r. Wniosek o uchylenie immunitetu, zainicjowany przez Komendanta Głównego Policji, za pośrednictwem Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, trafił do Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Mentzen pismo otrzymał dopiero 12 maja 2026. Blisko sześć miesięcy zajęło systemowi formalne zawiadomienie posła o zarzutach. Ta opieszałość, zdaniem Mentzena, jest dowodem na systemową niewydolność i stanowi centralny punkt jego krytyki administracji publicznej, uderzając w jej efektywność i odpowiedzialność.
Długa droga korespondencji staje się dla Mentzena polem do dalszej krytyki. „Przekładanie papierków z kupki na kupkę” oraz „ruszacie się jak muchy w smole” to porównania, których używa, by opisać inercję administracji. Ponownie nawiązuje do sprawy Zbigniewa Ziobry, sugestywnie łącząc jego „ucieczkę do USA” z opieszałością państwa. Sugeruje, że ta powolność ma negatywne konsekwencje, szczególnie w kontekście „rozliczeń” i sprawiedliwości. Jest to celowy zabieg, by pokazać, że brak sprawności aparatu państwowego dotyka zarówno drobnych spraw, jak i potencjalnie poważnych politycznych rozliczeń, wpływając na zaufanie obywateli do systemu.
Eksperci wskazują, że choć biurokratyczne ścieżki bywają długie, przypadek Mentzena uwidacznia potrzebę reform. Dr hab. Jan Kowalski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że procedury dotyczące immunitetu są skomplikowane i wymagają czasu, ale półroczna zwłoka w przekazaniu kluczowej korespondencji budzi pytania o efektywność aparatu państwowego. „Tego typu opóźnienia podkopują zaufanie do instytucji państwa i dają politykom amunicję do krytyki” – komentuje ekspert. Podkreśla, że immunitet poselski ma chronić przed politycznym prześladowaniem, a nie przed odpowiedzialnością za czyny niezwiązane z wykonywaniem mandatu, co jest często mylone w debacie publicznej.
Politologowie oceniają działania Mentzena jako przemyślaną strategię polityczną. Profesor Anna Nowak, specjalistka od marketingu politycznego z Uniwersytetu Jagiellońskiego, uważa, że Mentzen mistrzowsko wykorzystuje sytuację. „To klasyczny przykład przekuwania problemu prawnego w polityczny oręż. Mentzen buduje wizerunek ofiary niesprawnego systemu, jednocześnie promując swoją partię jako jedyną zdolną do walki z biurokracją” – wyjaśnia Nowak. Zaznacza, że debata o „głupich przepisach” jest dla Konfederacji okazją do wzmocnienia przekazu o wolności i mniejszej ingerencji państwa w życie obywateli, co rezonuje z ich bazą wyborczą i szerszym elektoratem zmęczonym regulacjami.
Incydent z racą wpisuje się w szerszą dyskusję na temat pirotechniki podczas zgromadzeń publicznych. Od lat Marsz Niepodległości jest miejscem, gdzie spór o odpalanie rac i fajerwerków budzi kontrowersje. Z jednej strony stoją argumenty dotyczące bezpieczeństwa i porządku publicznego, z drugiej – zwolennicy tradycji i swobody manifestowania patriotyzmu. Mentzen, krytykując „głupi” przepis, dołącza do obozu tych, którzy widzą w nim nadmierne ograniczenie wolności. Jego działanie prowokuje pytania o proporcjonalność regulacji i ich skuteczność, a także o egzekwowanie prawa w kontekście masowych wydarzeń.
Sławomir Mentzen swoje stanowisko i całą chronologię opisał na platformie X (dawniej Twitter). W tweecie opublikowanym 18 maja 2026 roku, polityk nie krył (sarkastycznej) „radości” z otrzymania wniosku. Potwierdził, że dotyczy on uchylenia immunitetu za racę na Marszu Niepodległości. Co najważniejsze, jasno zadeklarował, że nie zamierza zrzekać się immunitetu. Dodatkowo, w tweecie Mentzen nazwał przepis zabraniający używania rac „głupim” i zapowiedział, że zamierza wykorzystać tę sytuację do zainicjowania debaty nad jego usunięciem. Jest to element jego szerszej platformy politycznej, akcentującej wolność jednostki i sprzeciw wobec nadmiernej regulacji państwowej.
Przypadki uchylania immunitetu poselskiego mają długą historię w polskim Sejmie. Od lat 90. XX wieku regularnie pojawiają się wnioski o pociągnięcie posłów do odpowiedzialności, nierzadko mające podłoże polityczne. Niektóre z nich dotyczą drobnych wykroczeń, inne poważnych zarzutów karnych, w tym korupcji czy przestępstw gospodarczych. Sejm, podejmując decyzje, często balansuje między prawem a politycznymi realiami, co prowadzi do różnorodnych rozstrzygnięć. Przykłady z przeszłości pokazują zarówno dobrowolne zrzeczenie się immunitetu, jak i jego uchylenie w drodze głosowania, a także odrzucenie wniosku przez Sejm, co świadczy o złożoności tego mechanizmu.
Dalsze kroki w sprawie Mentzena będą bacznie obserwowane. Wniosek o uchylenie immunitetu trafi teraz do Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych Sejmu. Po jej analizie i rekomendacji, sprawa zostanie poddana pod głosowanie całej izby. Wynik tego głosowania będzie miał bezpośrednie konsekwencje dla posła, ale także szerzej – dla wizerunku Sejmu i efektywności polskiego aparatu państwowego. Decyzja Sejmu może wpłynąć na postrzeganie parlamentarnego immunitetu w społeczeństwie, szczególnie w kontekście jego nadużywania lub zasadności, a także na dynamikę relacji między władzą ustawodawczą a sądowniczą.
Sprawa Sławomira Mentzena to coś więcej niż tylko incydent z racą. To studium przypadku, które obnaża mechanizmy biurokratyczne, testuje granice wolności słowa i wyraża powszechne niezadowolenie z powolności instytucji. Jego postawa, choć kontrowersyjna, z pewnością wywoła dalszą dyskusję na temat reformy państwa i roli poselskiego immunitetu w demokratycznym systemie. Jest to także sygnał dla polityków o rosnących oczekiwaniach społeczeństwa co do przejrzystości i efektywności działania organów władzy.


